Trójkąt Bermudzki – ciągle straszny, lecz coraz mniej tajemniczy

Brytyjscy naukowcy twierdzą, że rozwiązali wreszcie zagadkę owianego złą sławą trójkąta bermudzkiego. Przyjrzyjmy się, z czym przyszło im się zmierzyć.
 

 
Zdjęcie: Jaredd Craig, Unsplasch.
 
Obszar Atlantyku w pobliżu Bermudów pochłonął tysiące ofiar katastrof morskich i powietrznych, ale według danych statystycznych nie ginie na nim więcej osób niż na innych wodach tego oceanu. Pomimo to nie ulega wątpliwości, że Trójkąt Bermudzki ma jakiś związek z niewyjaśnionym zniknięciem bez śladu wielu statków i samolotów.
 
Występuje orientacyjnie – nie ma jednego ustalonego kształtu, wielkości i (co za tym idzie) dokładnego położenia. Pojedynczy eksperci podają swój zarys jego granic. Najczęściej dotyczą one przestrzeni ok. 700 tys. km2, między trzema kluczowymi „wierzchołkami” legendarnej figury: Miami, Puerto Rico i Bermudami, czasami z niemałym rozszerzeniem o wybrzeża Irlandii.
 

Piękne, lecz niszczycielskie fale na Bermudach

Źródło: Brittany Griffin, Unsplasch.

Historia

Pierwsze przypadki zaginięć na tym obszarze odnotowano pod koniec XIX wieku. Dotyczyły one statków. Wraz z rozwojem technologii i pojawieniem się samolotów – te maszyny również zaczęły po prostu znikać w pobliżu Bermudów. Trójkąt zaistniał w świecie mediów za sprawą tzw. Lotu 19 z 5 grudnia 1945 roku. Pięć amerykańskich bombowców o załogach liczących 19 osób leciało ze wschodnich wybrzeży Florydy do Fort Lauderdale na południu stanu. Oczywiście wszystkie jakby rozpłynęły się w powietrzu, podobnie jak później jeden z samolotów uczestniczących w akcji ratowniczej. Wtedy nie dysponowano jeszcze nawigacją, ale podejrzenie padło na dziwny wpływ tego obszaru, w którym wcześniej zatonęło już kilka statków. Niebywałe wydawało się to, iż Trójkąt roztacza swój wpływ zarówno na morze, jak i strefę powietrzną. Stanowiło to pretekst do wysnucia wielu paranormalnych teorii, od UFO po szczątki Atlantydy pod powierzchnią oceanu. Niektórzy przez to też próbowali się na nim wzbogacić. Co jakiś czas pojawiał się ktoś, kto twierdził, że poznał tajemnicę Trójkąta, nazywanego również Diabelskim.

Najnowsze odkrycia

Na szczęście, wraz z rozwojem technologicznym, (nie pseudo) naukowcy mogli zbliżyć się do rozwiązania zagadki. Najnowsze odkrycia uczonych z Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii dotyczą tzw. rogue waves, czyli nieuczciwych bądź zbójeckich falzjawiska całkowicie naturalnego. Wodna ściana, wznosząca się na zaledwie kilka minut, lecz z ogromną siłą, mogła być przyczyną zatonięcia tak wielu łodzi na tym terenie. Po raz pierwszy została zaobserwowana na zdjęciach satelitarnych z 1997 roku.
 
Brytyjscy badacze zbudowali specjalny symulator do odtworzenia skoków wodnych – uwieczniony w programie dokumentalnym The Bermuda Triangle Enigma. Model USS Cyclops powstał jako replika ogromnego statku, który zaginął w Trójkącie w 1918 roku, a wraz z nim 300 osób.
 

Amerykański statek USS Cyclops z 1918 roku

Źródło: News Limited.
 
Nie minęło dużo czasu, gdy statek został pochłonięty przez wodę w wyniku symulacji. Dr Simon Boxall zauważył przy tym, iż taki przepływ wody może spowodować pęknięcie łodzi na dwie części. Oprócz tego na południu i północy występują burze, które się łączą. Jeśli dojdą do nich jeszcze fronty z Florydy, mogą utworzyć śmiertelną formację fal nieuczciwych. Są strome i wysokie. Sięgają ponad 30 m, a im większa łódź, tym więcej szkód wywołują.

Inne koncepcje

Około rok wcześniej głośno było o innej teorii, dotyczącej chmur heksagonalnych i bomb powietrznych. Analiza zdjęć NASA nad interesującym nas obszarem Atlantyku wykazała, iż na obrazie meteorologicznym występują dziury w masach skłębionego kondensatu. Są one zdolne do wydmuchiwania wiatrów do oceanu z ogromnymi prędkościami, a przez to do utworzenia fal o długości do kilkunastu metrów.
 
Jeszcze wcześniej o niewyjaśnione zaginięcia podejrzewano wpływ wydzielającego się metanu uwięzionego pod dnem morskim, który mógłby spowodować nawet samoistne zapalenie się samolotu.
 
Jeszcze jednym interesującym przypuszczeniem była elektroniczna mgła, która sama pojawiając się podczas burzy, miałaby spowodować zakłócenia w działaniu wszystkich sprzętów na pokładzie statków i samolotów.
 
Wszystkie te teorie są ciągle tylko hipotezami, wymagającymi dogłębnych badań, jednak wydaje się, iż naukowcy badający fale nieustępliwe są najbliżej wyjaśnienia tej zagadki. Ogromna siła ponad 30-metrowej ściany wody byłaby wstanie zniszczyć nie tylko statek, ale i ściągnąć z powietrza samolot.
 
Pomimo to, widać, iż są jakieś punkty wspólne tych wszystkich teorii. Może jest głębsza przyczyna, która stoi za nagromadzeniem tych wszystkich anomalii ze świata natury, do której trzeba jeszcze dotrzeć…
 
Źródło: The Sun.