Strzykwy, bardzo cenne ogórki morskie

Z ogórkami gruntowymi łączy je zbliżony kształt i nazwa. Strzykwy są zwierzętami morskimi. Ich cena przekracza 3 tysiące dolarów za kilogram, a ludzie ryzykują życiem, żeby je wydobyć z głębin. Co sprawia, że są tak wyjątkowe?
 
Stworzenia urzekają kształtami i kolorami, chociaż nie mają kończyn i oczu. Posiadają za to otwór gębowy otoczony czułkami, odbyt i mnóstwo brodawek. Jak na razie, nie brzmi to zbyt apetycznie.
 

Otwór gębowy Strzykwy

Zdjęcia: Drow Male, Wikipedia Commons.
 
Są niezwykle wartościowe przez dużą zawartość białka, a ich skóra ma  właściwości lecznicze od wieków wykorzystywane w chińskiej medycynie. Śmiało można je określić najzdrowszymi zwierzętami świata. Co ciekawe, same żywią się mułem i obumarłą materią. Posiadają nietypowy mechanizm obronny. Wystrzelają przez odbyt swoje narządy wewnętrzne, tzw. organy Cuviera, dodatkowo pokryte trucizną. Później bez problemu je regenerują.
 

Zdjęcie: Pixabay.
 
„Ogórki morskie” zyskały popularność w Chinach po 1980 roku, kiedy to powiększyła się klasa średnia, a więc jednocześnie wzrosło zapotrzebowanie na towary luksusowe. Później eksportowano je nie tylko z Państwa Środka, ale też z Japonii, Korei, Meksyku i wielu innych państw, gdyż występują w wodach Oceanu Indyjskiego i Spokojnego. W 1996 roku liczba tych krajów wynosiła 35, a w 2011 już 83. Tym sposobem strzykwy zaczęły podbijać Zachód. Niektóre gatunki trafiły na stoły luksusowych restauracji.
 

Zdjęcie: Pixabay.
 
Równie żywo zainteresowały się nimi koncerny farmaceutyczne. Pierwotnie stosowano je przeciwzapalnie, do poprawy odporności i na artretyzm. Naukowcy przeprowadzili dokładne badania i okazało się, że za sprawą substancji frondoside, mają wysoką skuteczność w walce z nowotworami (nawet złośliwymi), w dodatku bez skutków ubocznych. Na razie takie leczenie nie jest szeroko dostępne, a nawet jeśli tak się stanie, na pewno za nie małą cenę.
 

Zdjęcie: Pixabay.
 
Ciągle trudno pozyskać strzykwy. W Jukatanie (Meksyk) 40 nurków zmarło, próbując je wyłowić z głębin. Na szczęście powstają sztuczne plantacje. Miejmy nadzieję, że ich rozwój pomoże wszystkim chorym.
 
Źródło: „Business Insider”.